W zaległej kolejce IV ligi Wiśle Tczew w środę nie pomogły roszady w wyjściowej jedenastce. Tczewianie - z doświadczonymi piłkarzami drugiego zespołu tego klubu w składzie - przegrali na własnym boisku z Orkanem Rumia 0:2 (0:2).
Obie jedenastki zaczęły z animuszem. Pierwsi okazję na otwarcie wyniku mieli goście. Napastnik Orkana nie wykorzystał jednak błędu Dariusza Dudka i sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły, Sebastianem Małkowskim. Dla tczewian prowadzenie mógł zdobyć Karol Damaszke. W dogodnej sytuacji potknął się jednak, a wstając trafił piłką w bramkarza. Tu ciśnie się uwaga: zadziwia metamorfoza, jaką przeszedł ten utalentowany piłkarz. Ciekawe, jaki jest powód, że tak bardzo obniżył loty. W 37 min. przeważający gospodarze zostali skarceni kontrą, po której Łukasz Hebel strzelił pierwszego gola dla Orkana. Tuż przed przerwą wyrównać mógł Sławomir Ortmann, jednak posłał piłkę nad poprzeczką.
Po zmianie stron nadal optyczną przewagę posiadali miejscowi. Cóż jednak z tego, skoro napastnicy zawodzili. Świetną okazję na doprowadzenie do remisu miał w 72 min. Ortmann, a jeszcze lepszej cztery minuty później nie wykorzystał Łukasz Gajewski, którego intencje wyczuł bramkarz Orkana broniąc rzut karny podyktowany za faul na Leszku Michnie. Ostatni kwadrans minął na żywiołowych atakach tczewian, którzy za wszelką cenę dążyli do wyrównania. Ostatecznie jednak im się to nie udało. Więcej, w 3 min. doliczonego czasu goście przeprowadzili kontrę, po której Hebel podwyższył rezultat na 2:0 dla Orkana.